Koniec ery sekretarek
Beata Cichoń: Czym się różni kurs zawodowy od nauki w szkole policealnej?
Eugeniusz Kania, dyrektor Centrum Kształcenia Zawodowego Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Katowicach: Szkoła pozwala zdobyć wykształcenie, a kurs to zdobywanie kwalifikacji zawodowych na bazie już posiadanej wiedzy. Kursy mogą także służyć do zaspokojenia potrzeb własnych, choć takich jest już coraz mniej. W latach siedemdziesiątych bardzo modne było np. hafciarstwo, szydełkowanie, dziś raczej uczy się tego w domach kultury.
Jak wybrać dobry kurs zawodowy?
- Wszystko zależy od tego, do czego ten kurs ma się przydać. Na początek trzeba zdefiniować swoje potrzeby. Często spotykam osoby w rozterce, które chcą coś skończyć, podnieść kwalifikacje, ale nie wiedzą, którą dziedziną się zainteresować. Z kolei bezrobotni szukają czegoś, co pozwoli im szybko znaleźć pracę. Innym potrzeba dodatkowej wiedzy z branży, w której już pracują. Wybierając kurs, który da nam nowe umiejętności, musimy wiedzieć, jakie są oczekiwania pracodawcy albo czego potrzebują klienci.
Kryterium wyboru kursu nie może być cena. Można skończyć najtańszy, który do niczego się nie przyda. Zanim wybierzemy zajęcia, warto sprawdzić przepisy dotyczące wykonywania zawodu, do którego przysposabia kurs, bo te często się zmieniają. Np. kilka lat temu, żeby pracować jako behapowiec w zakładzie, wystarczyło tylko skończyć kurs. Teraz to za mało, trzeba mieć odpowiednią szkołę bądź studia. Jeśli ktoś chce pracować tylko jako księgowy fakturzysta, może to robić po kursie księgowości. Ale jeśli zdecyduje się na studia w Akademii Ekonomicznej, będzie księgowym z większymi możliwościami awansu.
Na co zwracać szczególną uwagę przy wyborze firmy organizującej kursy zawodowe?
- Dobrze by była to firma z tradycją, nie taka, która dziś zajmuje się szkoleniem, a za miesiąc np. gastronomią. Powinna mieć odpowiednią kadrę i bazę dydaktyczną. Warto porównać oferty kilku szkół czy firm, sprawdzić, co obejmuje cena. Czy tylko kilka godzin nauki i pięknie oprawiony w skórę dyplom czy mniej okazałe zaświadczenia, ale więcej lekcji?
Czy kurs zawodowy to duży wydatek?
- Ceny są bardzo różne, zależą od dziedziny oraz czasu trwania lekcji. Na przykład za 12 godzin zajęć z obsługi zawiesi hakowych dla operatorów suwnicy trzeba zapłacić ok. 190 zł. Jedne z najdroższych to kursy dla kierowców autobusów kategorii D. Ci, którzy przystępując do zajęć nie posiadają żadnej kategorii, za 80 godzin kursu zapłacą ok. 2800 zł.
Jakie kursy cieszą się teraz największą popularnością?
- Bardzo różne. Mężczyźni z niskim wykształceniem wybierają najprostsze i najtańsze, m.in. dla operatorów wózków czy magazynierów. Dzięki nim łatwo znajdą pracę za granicą - w Holandii, Belgii czy Wielkiej Brytanii. Zdobywają zawód w ciągu półtora miesiąca. Ogromną popularnością cieszy się zarządzanie personelem. Skończyła się era sekretarek, które - jak to się często mówi - głównie parzyły herbatę. Przybywa chętnych na fachowe zajęcia przygotowujące do rozmaitych prac biurowych. Można po nich być sekretarką, ale i asystentem do bardziej skomplikowanych zadań - pracownikiem w dziale personalnym, a nawet księgowym. Traci na popularności kosmetyka. Teraz panie częściej uczą się tego zawodu w szkołach średnich, policealnych, powstają też wyższe szkoły kształcące w tym kierunku. Za to ciągle jest zapotrzebowanie na kursy fryzjerskie, manikiuru, pedikiuru czy zdobienie paznokci. Społeczeństwo zaczyna się bogacić i coraz więcej osób stać na dbałość o zdrowie i urodę pod opieką fachowców.
Najbardziej nietypowe kursy zawodowe, o których Pan słyszał?
- Dla ważników przysięgłych, czyli operatorów wag samochodowych. Są potrzebni w różnych przedsiębiorstwach. Gdy przyjeżdża załadowany samochód, ważą go, potem zostaje rozładowany i ponownie ważony. Dzięki temu wiadomo, ile przywiózł towaru. Warto też wspomnieć o zajęciach dla florystów, czyli wszystkich, którzy chcą się nauczyć sztuki układania kwiatów. W takich lekcjach najczęściej uczestniczą panie, ale wśród wykładowców jest wielu wykwalifikowanych mężczyzn.
Napisany 22 maja 2007 w Kursy pracownicze, Rynek pracy, Gazeta Wyborcza |
Podobne artykuły:
- Magister - sekretarka Na kursach dla sekretarek nie uczą już pisania na maszynie. Teraz w cenie jest znajomość prawa pracy, prawa handlowego, marketingu, psyc......
- Jak zostać pracownikiem służb specjalnych Chcesz zostać polskim Bondem lub analitykiem tajnych służb? Masz szansę, jeśli skończyłeś niedawno prestiżowy kierunek studiów, na......
czerwiec 6th, 2007 at 16:43
Nie mogę się zgodzić z tezą postawioną w artykule. Czasy w których sekretarka była Panią Od Parzenia Kawy to głęboki PRL. Od dawna sekretarka jak prawie asystentką szefa i to od niej zależy przepływ w firmie dziesiątków ważnych i mniej istotnych spraw. To od tego kiedy i czy w ogóle przedstawi/przypomni sprawę szefowi zależy - nie rzadko - sprawa kontraktu czy zlecenia ;] Tak, taką władzę mamy w swoich sekretarskich rękach ;]